Szkoła letnia w Chinach studentów Wydziału Rolnictwa, Ogrodnictwa i Biotechnologii

10.10.2026

Dla studentów Wydziału Rolnictwa, Ogrodnictwa i Biotechnologii szkoła letnia na Northwest A&F University była okazją nie tylko do poznania jednej z najlepszych uczelni rolniczych na świecie, lecz także do zobaczenia z bliska chińskiego kampusu, laboratoriów, rolnictwa oraz codziennego życia studentów.

Naszym gospodarzem był Northwest A&F University, położony w akademicko-naukowym ośrodku Yangling, nazywanym także „rolniczą Doliną Krzemową”. Na uniwersytecie studiuje około 30 tysięcy osób, a przez miesiąc mieliśmy okazję stać się częścią tej społeczności akademickiej.

Uczelnia składa się z tzw. colleges, które można porównać do naszych wydziałów. My byliśmy związani z College of Grassland Agriculture. Kampus podzielony jest na dwie duże części – północną i południową – oddalone od siebie o około dwa kilometry.

Zaledwie godzinę drogi od Yangling znajduje się Xi’an – jedna z dawnych stolic Chin, znana na całym świecie m.in. z Armii Terakotowej. Przez ten region przebiegał również dawny Jedwabny Szlak. Tędy do Chin trafiały nie tylko towary, lecz także rośliny uprawne, w tym lucerna pochodząca z obszarów Azji Zachodniej.

Sam kampus także potrafił zaskakiwać. Rosły na nim palmy, wzdłuż ulic można było zobaczyć granatowce, a wrzesień wyznaczał początek zbiorów kiwi. Właśnie w tej części Chin znajduje się jeden z ważniejszych regionów produkcji tych owoców.

Kampus przyszłości

Podczas pobytu szybko przyzwyczailiśmy się do technologii, które w Chinach są częścią codzienności. Jednym z najbardziej widocznych przykładów były systemy rozpoznawania twarzy. Aby wejść na teren kampusu, studenci przechodzili przez bramki otwierające się po zeskanowaniu twarzy. W naszym przypadku rozwiązanie to początkowo nie działało, dlatego portier musiał otwierać nam bramkę ręcznie.

Rozpoznawanie twarzy wykorzystywano także przy płatnościach czy potwierdzaniu obecności w pracy. My najczęściej płaciliśmy telefonem za pośrednictwem WeChat i Alipay. W wielu miejscach wystarczyło zeskanować kod QR lub wyświetlić własny kod w aplikacji. Gotówka właściwie nie była nam potrzebna.

Chińska kuchnia od śniadania

Ogromnym doświadczeniem było poznawanie chińskiej kuchni. Uczelniane stołówki przypominały rozbudowane food courty – kilka dużych budynków z wieloma punktami gastronomicznymi. W każdym można było zamówić coś innego: pierożki, makarony, ryż, zupy czy dania z warzyw i mięsa.

Studenci mieszkający w akademikach nie mogą w nich gotować, dlatego stołówki są ważną częścią kampusowego życia. Chodzi się tam również na śniadania. Można wtedy zjeść m.in. baozi – bułeczki gotowane na parze, jiaozi – chińskie pierożki, zhou – kleik ryżowy, a także charakterystyczne jajka herbaciane. To jajka ugotowane na twardo, których skorupkę lekko się rozbija, a następnie ponownie gotuje w wywarze z herbaty, sosu sojowego i przypraw.

Jedzenie pałeczkami szybko stało się dla nas codziennością.

Elektryczne skutery i ciche ulice

Kampus był tak duży, że przejście od bramy do stołówki zajmowało około 15 minut. Nic więc dziwnego, że zdecydowana większość studentów poruszała się elektrycznymi skuterami i motorowerami. Przy kilkudziesięciu tysiącach studentów zdarzały się nawet korki skuterów.

Ulice były przy tym wyraźnie cichsze niż w Polsce. W Yangling zdecydowana większość niewielkich pojazdów była elektryczna. Nawet pojazdy przypominające tradycyjne tuk-tuki, mimo niekiedy dość wiekowego wyglądu, często miały napęd elektryczny.

Wino, które zimą znika pod ziemią

Na uczelni prowadzone jest także kształcenie związane z enologią. Produkcja wina w Chinach rozwija się dynamicznie, choć w chłodniejszych regionach północnych wymaga szczególnych zabiegów.

Jesienią pędy winorośli zdejmuje się z konstrukcji, przygina do ziemi i przykrywa warstwą gleby, która chroni je oraz pąki przed silnymi mrozami. Wiosną rośliny są odkopywane i ponownie prowadzone na podporach. Dobrze pokazuje to, jak bardzo technologia uprawy musi być dostosowana do kontynentalnego klimatu północnych Chin.

Studenckie życie po chińsku

Rok akademicki rozpoczynał się w czasie naszego pobytu, w pierwszej połowie września. Mogliśmy obserwować przyjazd nowych studentów. Wielu z nich było odwożonych na kampus przez rodziców, którzy celebrowali sukces swoich córek i synów – dostanie się na jedną z najlepszych uczelni w kraju.

Odległości w Chinach mają zupełnie inną skalę niż w Polsce. Studenci często pochodzą z miejsc oddalonych o ponad tysiąc kilometrów i wracają do rodzinnych domów zaledwie raz lub dwa razy w roku.

Na uczelni funkcjonują dzwonki wyznaczające początek i koniec zajęć. Wyraźnie widać też różnicę między studiami undergraduate a postgraduate. Studenci bardziej zaawansowanych etapów kształcenia dużą część czasu poświęcają pracy badawczej i przygotowywaniu prac dyplomowych. Zarówno studenci, doktoranci, jak i nauczyciele akademiccy pracują bardzo intensywnie, nierzadko do późnych godzin nocnych, a niektóre laboratoria funkcjonują praktycznie przez całą dobę.

Życzliwość bez bariery językowej

Chińczycy obdarzyli nas ogromną sympatią i życzliwością. Czuliśmy się bardzo dobrze zaopiekowani, a momentami wręcz jak gwiazdy. Szczególnie w mniejszych miejscowościach przypadkowo spotykane osoby chętnie robiły sobie z nami zdjęcia i próbowały nawiązać rozmowę.

Ogromną pomocą były nowoczesne technologie i sztuczna inteligencja. Telefon pozwalał przetłumaczyć tekst ze zdjęcia, a automatyczne tłumaczenie mowy umożliwiało rozmowę

mimo bariery językowej. Służył też do płatności, zamawiania DiDi – chińskiego odpowiednika Ubera – korzystania z map i komunikowania się.

Bez telefonu funkcjonowanie w dzisiejszych Chinach byłoby naprawdę trudne.

Nie tylko uczelnia

Podczas wyjazdu nie zabrakło również czasu na poznawanie przyrody i kultury. Ogromne wrażenie zrobiły na nas pandy, których nieco niezdarne ruchy rzeczywiście przypominały sceny znane z filmu „Kung Fu Panda”.

Odwiedziliśmy także Xi’an i słynną Armię Terakotową. Dzięki temu wyjazd miał nie tylko wymiar naukowy i dydaktyczny, lecz także kulturowy.

Najważniejsze było jednak zetknięcie się z Chinami na co dzień – nie przez ekran telewizora, doniesienia prasowe czy stereotypy, lecz poprzez uczelnię, ulice, akademiki, laboratoria i rozmowy z ludźmi.

Wyjazd pozwolił nam zobaczyć skalę przemian, jakie zaszły w Chinach w ostatnich dekadach. Ogromne miasta, rozwinięta infrastruktura, elektromobilność, cyfrowe płatności oraz intensywne inwestycje w naukę i edukację pokazują kraj bardzo nowoczesny, a jednocześnie silnie związany ze swoją historią i tradycją.


dr inż. Stanisław Świtek